Krytyka Lohan jako fashionistki
Artykuł utworzony: 2010-03-01
Okazuje się, że media nie pozostawiają suchej nitki na próbach gwiazdki stawiania pierwszych kroków w świecie mody. Znawcy fachu ocenili je niezwykle krytycznie. I chyba mieli rację.
Samozwańcza fashionistka - Lindsay Lohan i jej zdolna-ale-nie-za-bardzo koleżanka-projektantka Estrella Archs zrobiły z siebie pośmiewisko przedstawiając światu serię pstrokatych sukienek, niemodnych krojów i śmiesznych dodatków rodem z lat '80, zupełnie nie w wielkim stylu Isaaka Mizrahi czy Balmain. Jak za dotknięciem magicznej różdżki, z dnia na dzień, Perez Hilton przestał być największym wrogiem ukochanej imprezowiczki Hollywood - jego miejsce zastąpili rozczulająco złośliwi redaktorzy najważniejszych dzienników poświęconych modzie. Mamy się od kogo uczyć. Zresztą, oceńcie same:
"To jakby zatrudnić kucharza McDonald's w jednej z trzygwiazdkowych restauracji Michelin" - Eric Wilson, New York Times (o współpracy Lindsay z Ungaro)
"Przepraszam, ale muszę stąd wyjść. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko" - Glenda Bailey, Harper's Bazaar (zapytana o wrażenia z pokazu)
"To był kiepski żart z pokazu mody" - Nicole Phelps, style.com
"Pierwsza połowa mogłaby być równie dobrze zeszłorocznym pokazem kolekcji wiosenno-letniej Alexa Wanga. Niejednokrotnie widywałam Lindsay paradującą w jednym z identycznych wściekle różowych blezerów jego autorstwa" - Dree Hemingway, modelka
Jedno jest pewne - ANY PUBLICITY IS GOOD PUBLICTY.
Zdjęcie: flickr.com
Slajdy z pokazu Emanuel Ungaro wiosna/lato 2010 możecie zobaczyć na stronie style.com
Poczynania Lindsay oceńcie same.
Źródło: jejmoda.pl
Autor: Damiesa

